Bullying – prawdziwa plaga

PrzemocBullying
Marzena Wiktorowicz

W naszym dziale psychospołecznym poruszam różne zagadnienia dotyczące problemów życiowych. Dzisiaj chciałabym przedstawić problem, z którym borykają się dzieci i młodzież – a co za tym idzie również ich rodzice i dziadkowie. Chodzi o “bullying”, czyli znęcanie się nad rówieśnikami. Jest to prawdziwa plaga, która doprowadziła już wiele dzieci do samobójstwa, a u tysięcy spowodowała trwałe wypaczenie osobowości.

Statystyki mówią, że w 20-osobowej klasie średnio przynajmniej troje dzieci cierpi prześladowanie ze strony koleżanek i kolegów! W Polsce te liczby są jeszcze wyższe. Nie chodzi przy tym o sporadyczne waśnie ani bójki na przerwach czy na podwórku. Chodzi o metodyczne, powtarzające się (często co dzień), świadome nękanie rówieśników.

My, jako dorośli, musimy wiedzieć, czym jest “bullying”, jak rozpoznać symptomy tego, że nasze dziecko jest ofiarą i jak pomóc mu wyrwać się z zaklętego kręgu. Przykłady zawarte w telewizyjnych reportażach i artykułach prasowych dotyczących samobójstw dzieci, wskazują na to, że dorośli nie widzieli wcześniej żadnych symptomów nadciągającej tragedii. Były to w większości normalne domy, zacne rodziny, gdzie rodzice pracowali i starali się zapewniać dzieciom jak najlepsze warunki. To, czego zabrakło, to umiejętność słuchania i empatii, czyli prawdziwego wczucia się w sytuację syna czy córki. Zadajemy dzieciom zdawkowe pytania i otrzymujemy zdawkowe odpowiedzi. Czasem młody człowiek próbuje nam cos zasygnalizować, ale robi w to w sposób zawoalowany, używa ogólnikowych określeń – a my jesteśmy zbyt zajęci pracą i swoimi sprawami, żeby należycie zwrócić na to uwagę.

Dlaczego “bullying” jest tak groźny?

Wyobraźcie sobie, że któreś z waszych ukochanych dzieci czy wnuków niemal codziennie musi zmierzyć się z takimi formami przemocy jak:

– bicie, wyśmiewanie, wyzwiska, zabieranie rzeczy, wymuszanie pieniędzy, groźby i zastraszanie;
– rozpuszczanie plotek na jego temat, namawianie innych, żeby się z nim nie kolegowali;
– nękanie w Internecie, zamieszczanie ośmieszających komentarzy i zdjęć na Facebooku, wysyłanie okrutnych e-maili, czy straszenie przez telefon, często w godzinach nocnych;
– kpienie z jego narodowości, akcentu, szczególnie w przypadku dzieci, które niedawno przyjechały do Kanady;
– nękanie o podłożu seksualnym, takie jak obmacywanie, wyzywanie od gejów, ściąganie na siłę ubrania itp.

Przedstawiłam tylko kilka przykładów z niewyczerpanego wachlarza dziecięcych okrucieństw. Niektórzy z nas sami zetknęli się z takim znęcaniem w czasach swojej młodości, w szkole podstawowej czy średniej i do dziś próbują o tym zapomnieć.

“Bullying” pozostawia blizny na całe życie. Ludzie, którzy byli ofiarami takich ataków w dzieciństwie, mogą mieć potem zaniżone poczucie własnej wartości, gorzej nawiązywać stosunki towarzyskie, być nieufni, pesymistyczni, agresywni, podejrzliwi czy zakompleksieni.

Wskazówki dla dorosłych, jak rozpoznać symptomy tego, że dziecko w naszej rodzinie może być ofiarą “bullyingu”:

– często stara się wymówić od pójścia do szkoły lub na zajęcia pozalekcyjne;
– skarży się wciąż na bóle brzucha, głowy etc. (przy czym objawy fizyczne mogą być jak najbardziej prawdziwe!)
– ma siniaki, skaleczenia, porwane ubranie czy zniszczone rzeczy;
– wciąż prosi o pieniądze na różne wydatki, bywa bardzo głodne bezpośrednio po powrocie ze szkoły;
– ma kłopoty ze snem, czasami zrywa się z krzykiem;
– traci zainteresowanie sprawami, które go dotychczas fascynowały, wydaje się być smutne, osowiałe albo poirytowane bez widocznego powodu;
– ma bardzo malo znajomych;
– mówi, że się zabije, albo grozi, że “kogoś” zabije.

Co możemy zrobić, żeby pomóc w takiej sytuacji? Przede wszystkim, musimy tak zorganizować swoje życie, żeby mieć więcej czasu dla dzieci. Żadne pieniądze, kariera zawodowa, biznes itp. nie zrekompensują nam braku kontaktu z dorastającymi dziećmi! Po drugie, musimy nauczyć się słuchać i tym samym zdobywać zaufanie młodych. Przestać wciąż oceniać i pouczać – jest to nieskuteczne i powoduje, że dzieci przestają do nas mówić, a wówczas tracimy dostęp do informacji i kontrolę.

A jeżeli już dowiedzieliśmy się, że ktoś prześladuje nasze dziecko, to należy działać! Zrobić wszystko, żeby natychmiast przerwać tę sytuację. Ale działać trzeba mądrze, a nie pod wpływem emocji. Albowiem zbyt pochopnym działaniem możemy dziecku jeszcze bardziej zaszkodzić… Trzeba usiąść w gronie dorosłych z rodziny i ułożyć strategię. Na pewno należy zawiadomić szkołę czy instruktora na zajęciach pozalekcyjnych, porozmawiać spokojnie(!) z rodzicami prześladowców, zorientować się we wpisach w Internecie (może powiadomić admina portalu?). Ponadto zastosować parę “chwytów wspomagających”. Mam na myśli wzmocnienie pozycji dziecka poprzez stworzenie mu grupy wsparcia. W tym celu dobrze jest zapisać dziecko na jakieś nowe zajęcia, wysłać na obóz letni, zapraszać do domu znajomych z dziećmi w podobnym wieku lub trochę starszymi itp. Wszystko po to, żeby nasz syn czy córka mieli możliwość wejścia w nowy krąg towarzyski. Nawet jeden przyjaciel może stanowic o różnicy między samobójstwem a odbudowaniem poczucia własnej wartości!

Jedno jest pewne – tylko dorośli mogą przerwać koszmar, jaki przeżywają ich dzieci. One same są zbyt zastraszone, nie mają potrzebnego doświadczenia ani wiary w to, że kiedyś będą mogły bez lęku pójść do szkoły, wyjść na rower itp.

Odrębnym tematem są sprawcy “bullyingu” (też dzieci!) oraz ich rodziny. Tacy małoletni prześladowcy często pochodzą z domów, w których napatrzyły się przemocy i braku szacunku między dorosłymi. Nie wiedzą, co to empatia, i bywa, że nie zdają sobie sprawy ze skutków swojego zachowania. Starają się walczyć o przywództwo w jedyny znany im sposób – poprzez agresję i dominację.

Ale to odrębny, szeroki temat.

 

Marzena Wiktorowicz jest psychologiem i psychoterapeutą, absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego. Prowadzi w Mississaudze (Ontario) gabinet poradnictwa indywidualnego i rodzinnego. Telefon: 905-896-8074.

Leave a Reply

*