Na nieludzkiej ziemi

Matka Boska Sybirska    

Pojedyńcza śmierć jest tragedią, śmierć milionów jest tylko statystyką.

               Tę chłodną puentę przypisuje się Stalinowi, aczkolwiek nie ma dowodu na potwierdzenie tego, że on jest autorem tego stwierdzenia.Wiadomo, że często używał tego argumentu

  (Podobno powiedział to Erich Maria Remarque)

               Śmierć na Syberii za caratu czy za Stalina dotykała w tym samym stopniu biednych i bogatych. Nie miała swoich ulubieńców i w końcu dotykała każdego, niezależnie od płci, wierzeń czy narodowości.Syberia, ta Ziemia Nieludzka, Golgota Wschodu, jest miejscem gdzie  miliony niewinnych ofiar spoczęło na tych największych nekropoliach świata, lub też ich kości anonimowe zostały rozrzucone na syberyjskim bezkresie. To posępna twarz Sybiru, rosyjskiego terroru, więzienia bez krat. Do dziś straszą tam swoim widokiem zasieki z drutu kolczastego i butwiejące wieżyczki strażnicze przypominające o tragicznej przeszłości. Przeklęte miejsce. Niewiele już pozostało z Archipelagu Gułag. Czas zaciera ślady wśród syberyjskich pustkowi. Tajga pochłania swoje tajemnice, drewniane budowle i nie uczęszczane już od dawna, a niegdyś prowadzące do obozów śmierci drogi leśne. Tam pracowały i umierały ofiary carskiego czy też stalinowskiego terroru. Oni nigdy nie doczekają się godnego pochówku. Na zawsze pozostaną anonimowi. Ich cmentarzem pozostanie Sybir. Nikt nigdy nie zliczy samotnych mogił na których proste drewniane krzyże wznoszą się niczym ręce ku niebu jakby prosząc o modlitwę: „Wieczne odpoczywanie racz im dać Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci na wieki wieków. Niech spoczywają w pokoju wiecznym. Amen”.

Jest wiele innych cmentarzy- cmentarzy bez krzyży, anonimowych, zapomnianych przez Boga i ludzi. To też Syberia. Ludobójstwo  XX wieku odchodzi w przeszłość. Przyszłe pokolenia tylko z kart historii dowiedzą się o tym co się wydarzyło.

Chociaż kto wie?…           

 M. B. SybirskaList do ojca:

Kochany Tato!

Opowiadałeś mi że krzyży nie pamiętasz. Pamietałeś, że było zimno i pamiętasz zorze polarne w syberyjskich nocach. Piękne, ale zimne. Czy były tak kolorowe jak na tej ikonie? Kiedy pierwszy raz zobaczyłeś zorzę polarną miałeś dopiero 3 lata. Kiedy ostatni raz widziałeś zorzę polarną, byłeś już duży, pracowałeś, miałeś już 11 lat.

Twoich rodziców, moich dziadków, nie mogę o nic zapytać, bo nigdy nie wrócili do domu, pozostali tam na zawsze. Ani ty, ani ja nie wiemy czy mają jakiś krzyż, może nie zostało po nich nawet nazwisko, tylko bielejące kości w świetle syberyjskich, kolorowych, jakże zimnych zorzy polarnych? Ty przetrwałeś, wróciłeś z rodzeństwem, z obcymi, dobrymi ludżmi.

Nigdy o tym nie rozmawialiśmy. Wiesz, wydawało się wtedy, że było tyle ważniejszych, innych rzeczy, bo to i piłka i moja Lechia Gdańsk (byłeś moim najwierniejszym kibicem) i Politechnika i moje studia na Architekturze, dookoła tyle się działo, że jeszcze będzie czas, że jeszcze pogadamy, ot tak, jak ojciec z synem. Odniosłem wrażenie, że ty zresztą też nie chciałeś do tego wracać, o tym rozmawiać… Może chciałeś pozostawić wspomnienia zorzy polarnych tylko dla siebie, dla swoich snów? Już się nigdy tego nie dowiem.

Tato, tę ikonę Matki Boskiej Sybirskiej dedykuję tobie, twoim rodzicom, twemu rodzeństwu, tym wszystkim, którzy tam pozostali i tym, którzy przeżyli, żeby zaświadczyć.

Twój syn Janusz.

 

 

 

 NEKROLOG – Ocalić od zapomnienia…

Dla tych, którzy musieli kopać własny grób,

Którym ręce wiązano z tyłu i kazano klękać przed jamą,

Których wieżli barkami i zatapiali na środku Morza

Białego,

Po których nie zostało,

Nawet nazwisko,

Żadna wieść-

Dla nich nie pisze się nekrologów,

Dla nich jest pamięć wdów

Albo żebracze modlitwy matek

Albo zdziwione spojrzenia dzieci

I z dnia na dzień rosnąca powoli błona

Nie dość śmiertelnej rany.

Z nocy na noc rosnąca powoli cisza

Przedawnionego nieszczęścia,

Która zagłusza krzyk i wołania niepocieszonych

Nawet Jęk.

Zbrodnio niezmierna,

Ziemio wierna;

Wieczne odpoczywanie

„Requiem aeternam”

Kazimierz Wierzyński

 

Leave a Reply

*