PolStar Truck Repairs Inc. Jubileusz XX-lecia.

Pic_Polstar_Corrected_Web

PolStar Truck Repairs Inc. to jeden z najstarszych polonijnych warsztatów truckerskich w Kanadzie. W tym roku obchodzi XX-lecie swojego istnienia. O początkach biznesowych, o minionych dwudziestu latach i planach na przyszłość, z właścicielem Polstar Truck Repair Inc., panem Józefem Krzemińskim, rozmawia dziennikarka naszego magazynu – Kaja Cyganik. 

Truck’N’Roll Magazine: Mechanika samochodowa to konik wielu mężczyzn, Pan zbudował na jej kanwie świetnie prosperujący biznes. Jakie były początki?

Józef Krzemiński: Jestem od urodzenia mechanikiem. W Polsce pracowałem w dużych zakładach mechanicznych, potem w Niemczech przy samochodach, to i tu, zupełnie naturalnie robię to samo. Najgorsze były pierwsze trzy lata, bo właściwie sam pracowałem, zaczynałem od zera, nie miałem grosza przy duszy, żadnych znajomości. Znalazłem potem wspólnika, który troszeczkę miał pieniędzy i tak to rozwinęliśmy. Robiliśmy dzień i noc, człowiek się uczył, budynek, który wynajęliśmy nie był przystosowany do napraw – trzeba było budować wszystko od początku, ciężko było klientów zdobyć, ale jakoś powoli doszliśmy do tego, co mam teraz. Właściwie jestem pierwszym polskim warsztatem naprawy trucków w Kanadzie.

Truck’N’Roll Magazine: Co było najtrudniejsze żeby się przestawić w pracy między Europą a Kanadą?

Józef Krzemiński: Język. Ta bariera językowa początkowo była nie do przeskoczenia. Do dziś dnia jest ciężko, choć jak człowiek robi w kółko to samo, to się w końcu uczy. Poza tym różnice kulturowe. W Europie ten biznes nie jest po pierwsze rozwinięty na taką skalę jak tu, poza tym tu są w jednym miejscu żyją różne nacje, z każdym trzeba inaczej rozmawiać, do każdego inaczej podchodzić. W Polsce wszyscy byli kulturowo tacy sami, byliśmy u siebie w domu. Tu przyjdzie Hindus, Chińczyk, każdy inaczej rozmawia, czego innego chce, inne ma wymagania. Pod tym względem w Polsce było bardzo prosto.

Truck’N’Roll Magazine: Co Pana skłoniło do emigracji?

Józef Krzemiński: Przypadek. Przyjechałem w 1990 na wycieczkę z czterema kumplami. Na wczasy. Zawsze lubiłem podróżować, w Polsce dobrze mi szedł biznes, jeździliśmy po Europie, Ameryki nam się zachciało. Spotkałem tu mojego kolegę z Niemiec i on mnie namówił żebym został.

Truck’N’Roll Magazine: Jak wielu Polaków stanowi Pana klientelę?

Józef Krzemiński: Kiedyś było dużo, naprawdę dużo. Naszych było przynajmniej 60 %, teraz coraz mniej, ludzie pomału odchodzą z tego zawodu. A szkoda, bo zawód truckera to jeden z najlepszych zawodów dla mężczyzny. Człowiek jest samodzielny, bierze trucka, wsiada, jedzie, nie musi robić w fabryce od ósmej do do trzeciej, jak automat, na zegarek patrzyć, a tu jeszcze dobre zarobki! Dobre, nadal bardzo dobre, bo gdzie on sobie tak zarobi osiem, dziesięć tysięcy miesięcznie? Wiadomo, że go nie ma w domu, nieraz dzień i noc, że ciągle w trasie, że musi coś poświęcić, ale przecież zawsze jest coś za coś. Ma wolność. Polacy się wykruszają, nie ma nowego narybku, nie ma młodej emigracji, młodych kierowców. Młodzi ludzie wychowani w realiach kanadyjskich myślą już inaczej. Wolą za biurkiem, wolne weekendy, nie chcą wsiadać na trucki, bo to jednak jest życie w drodze. Ci nasi młodzi ludzie są bardzo leniwy. Zmiany są bardzo widoczne i dynamiczne – teraz głównie jako kierowcy zatrudniają się Hindusi i Chińczycy – a to kolejne dla nas wyzwanie, bo niełatwo się z nimi pracuje.

Truck’N’Roll Magazine: Co się najczęściej psuje w truckach?

Józef Krzemiński: Elektronika. Jak zaczynałem w latach 90. to elektroniki nie było wcale, a nowoczesne trucki są naładowane elektroniką od podwozia po sam dach. Cały czas się czegoś uczymy, cały czas się dokształcamy. Ja już tak nie muszę gonić za tymi nowinkami technologicznymi, mój syn się tym zajmuje. Poza tym zatrudniam chłopaka, który jest chyba jednym z najlepszych elektroników na rynku. Pracuje u mnie też pięciu polskich mechaników, wszyscy po porządnych zawodówkach, wyuczeni zawodu.  Lubię pracować z Polakami, Polacy myślą. Wiedzą od czego zacząć, znają zasady pracy silnika, pompy paliwowej czy skrzyni biegów. Mechanicy wykształceni w Kanadzie takich rzeczy nie wiedzą. Potrafią wymieniać podzespoły, ale jak zapytasz o kolejność zapłonu, to nie za bardzo wiedzą o co chodzi. Taka jest w Kanadzie niestety ogólna zasada, że właściwie zepsutej części w podzespole się nie naprawia, tylko wymienia na nowy komponent. I nawet jeśli mechanicy, tacy jak nasi, wiedzą co trzeba naprawić – nie ma szans na części zapasowe, bo dealer ich nie sprowadza. Nas uczyli naprawiać a nie wymieniać, dlatego lubię pracować z Polakami. Stąd praktycznie nikt nie odchodzi, pracuję z tymi samymi ludźmi od kilkunastu lat. My zresztą dużo pracy poprawiamy po innych. Fachowcy są w Kanadzie na wagę złota. Doświadczenie w zawodzie a nie dyplomy z uniwersytetów gwarantują sukces.

Truck’N’Roll Magazine: Wspomniał Pan, że zatrudnia syna. Rodzinny biznes?

Józef Krzemiński: A tak, wszyscy pracujemy razem. Moi dwaj synowie, żona przychodzi do księgowości. Cieszę się, bo początkowo oporni byli, dyscyplina im przeszkadzała, ale teraz myślą bardziej przyszłościowo, są bardziej odpowiedzialni. W domu o biznesie nie rozmawiamy, praca zostaje w zakładzie.

Truck’N’Roll Magazine: Ciężko się do Was dostać?

Ruch w biznesie jest spory. Mamy dobrą lokalizację, taką number one, bo tu są wszyscy związani z biznesem truckerskim – dealerzy, serwisowanie, wszystko w jednym miejscu. Nie robimy rezerwacji. Z truckami jest inaczej niż z samochodami osobowymi. Truck przyjeżdża, robi serwis i musi wracać na trasę, osobowy można zostawić na kilka dni w warsztacie. Liczy się efektywność, czas naprawy, czasem takie naprawy muszą być zrobione ekspresowo. Kto przyjedzie pierwszy tego pierwszego obsługujemy. U nas się rezerwacje po prostu nie sprawdzają. Tyle lat ta metoda się sprawdza, nie ma bałaganu, każdy wyjeżdża zadowolony. 50% to nasi stali, powracający klienci. I cieszy mnie to, że nowi przychodzą z polecenia, bo słyszeli od innych, że dobrze pracujemy. Od lat nie daję praktycznie żadnych reklam, nie ogłaszam się – dla nas najlepiej pracują rekomendacje innych kierowców.

Truck’N’Roll Magazine: W tym roku obchodzi Pan dwudziestolecie biznesu. Jaka jest Pana recepta na kanadyjski sukces?

Józef Krzemiński: Przede wszystkim trzeba być upartym i ciężko pracować. Chęć budowania, zdobywania, poparte wysiłkiem i poświęceniem zawsze w Kanadzie zaowocują. Każdy ma momenty słabości, ja też miałem, ale nie wolno się poddawać. Tu jest taki system, który pozwala budować biznesy od podstaw bez inwestowania dużych sum pieniędzy. Jest łatwiej niż w Europie rozkręcić interes. Jeśli masz chęć, upór, pomysł i ciężko pracujesz, to w końcu wyjdziesz na swoje i to stosunkowo szybko. Nikt nie będzie ci utrudniał działania.

Truck’N’Roll Magazine: Największe Pana marzenie?

Józef Krzemiński: Chcę wrócić do Polski. I wrócę. Biznes stopniowo przekaże synom i wrócę na moje Mazury… tam jest tak pięknie, te jeziora… pewnie nie na stałe, będę trochę tu trochę tam, ale bardziej już tam, na emeryturę tylko do Polski. A na razie jeszcze tu, dzieci, wnuki, grono przyjaciół, motocyklowe przejażdżki… nie mam na co narzekać. Tu się naprawdę lepiej żyje. Spokojniej. Nikt ci na ręce nie patrzy, do garnka, do ogródka nie zagląda. Ta Wolność tu bardzo mi się podoba.

 

Leave a Reply

*