Dlaczego truckerzy mają duże brzuchy?

IMG_7316Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta: Duże brzuchy są im w ich pracy niezbędnie potrzebne! To trzeba jasno i wyraźnie powiedzieć!

Duży brzuch stanowi doskonały  “leverage”. Czy jakaś płaskobrzuszna chudzielinka może otworzyć ciężkie drzwi kontenera? W żadnym razie! Przecież to jest waga kilkuset funtów! Czy szczuplutki, lekki jak piórko kierowca może przesunąć paletę ważącą, dajmy na to, dwa tysiące funtów? Absolutnie nie! Czy trucker-baletnica może obrócić korbą nóg ciężkiej naczepy? W mroźny, zimowy czas, gdy smary są gęste jak smoła, a nogi trailera zakleszczone?  Nawet mowy nie ma! Trucker z wielkim, masywnym brzuchem jest odpowiednią przeciwwagą dla ciężarów, z którymi mamy do czynienia.

W dawnych czasach mówiło się, że mężczyzna powinien być tęgi! Nasz zawód wymaga tęgich mężczyzn!

Historia mojego brzucha wiąże się z trasami do Barrie, Orillii i North Bay. Nie znałem jeszcze wtedy ukrytych uroków amerykańskiego junk food! Ostatecznie, skąd miałem znać? Wychowany na pierogach, zupach, schabowych i zawiesistych sosach nie miałem zielonego pojęcia, że istnieje coś tak wspaniałego jak  sour cream and onion chips! Nie wiedziałem, że można je podlać słodkim, fantastycznym sokiem ananasowym!  Znałem natomiast  czekoladkę  Mars, która nadawała się na smaczny deser po takiej przekąsce. Podwieczorek  złożony  z dużej torby chipsów, dwóch litrów soku i czekoladki /albo i dwóch/ Mars, stał się dla mnie stałym posiłkiem na trasach do Barrie i North Bay!

Drugim pomocnikiem w powiększaniu mojego brzucha stał się fenomenalny, zagęszczony, pełnocukrowy sok pomarańczowy!

Pamiętam lato 1987, gdy południowe Ontario lepiło się od wilgotnego żaru. Takiej pogody nie znałem. W moim trucku nie miałem klimatyzacji, więc jechałem zlany, a raczej zalany, potem i byłem prawie pewny, że śmierć jest blisko! Miałem nawet chwile, że chciałem się zatrzymać na poboczu, wyjść, położyć  w cieniu trucka i poddać losowi. Niech się dzieje co chce! Przyszła mi wtedy poroniona, jak się później okazało, myśl, że powinienem jak najintensywniej nawadniać swój organizm. W rzeczywistości myśl była niegłupia, ale ja nie chciałem nawadniać się zwykłą wodą. Chciałem coś lepszego. Jak pomyślałem, tak zrobiłem. Kupiłem duży cooler, wypełniłem go po brzegi lodem i w ten lód powtykałem plastikowe butle z sokiem pomarańczowym. Nie ma jak sok, myślałem – pełen witamin i cukru, a przecież wiadomo, że “cukier krzepi”! Stała się jednak dziwna, niewytłumaczalna rzecz. Otóż im więcej piłem tego wspaniałego, lodowatego soku, tym bardziej mi się chciało pić. Ciągle jeszcze myślałem, że to z gorąca, a zaczem sięgałem do coolera, wyciągałem butlę i gul, gul, gul! Odstawiałem butlę i prawie natychmiast zaczynałem odczuwać pragnienie, jak po zjedzeniu solonych śledzi. Co było robić? Znowu butla i znowu gul, gul, a może nawet grdul, grdul, grdul! Aż mi oczy z orbit wychodziły! Kompletne szaleństwo! Przyjeżdżałem do North Bay z uczuciem takiej słabości, a jednocześnie takiego głodu, że nie wiedziałem co robić – kłaść się i mdleć, czy iść do Kentucky Fried Chicken i zamawiać frytki, udka i co tam mieli.

Jeszcze później trochę zmądrzałem, było parę rozmów, parę korekt stylu życia, ale brzuch pozostał  i wyglądało na to, że zadomowił się na długo!

Nie było ze mną jeszcze tak źle, jak z tym truckerem, którego widziałem swego czasu w South Dakota, a który dosłownie nie mógł o własnych siłach wyjść z trucka! Dwóch innych kierowców musiało go wypychać i wyciągać, i wszystko to odbywało się z wielkimi sapaniami, dobrodusznym przeklinaniem i urywanym półśmiechem, przerywanym  przyduszonym kaszlem. No ale to był prawdziwie tęgi mężczyzna – myślę, że coś w okolicach czterystu funtów. Pamiętam, jak już po wygramoleniu się z wozu, żartował:

– Co to za trucki teraz robią? Kierownica tak blisko siedzenia, że nie ma się jak zmieścić!

Obszerne dżinsy na szerokich szelkach, pękająca na masywnym brzuchu koszula na zatrzaski. Kto by sobie dał radę z guzikami? Buty też bez sznurowadeł, najlepiej kowbojskie… Kto by się schylił do wiązania…

Ale trzeba sobie wyraźnie powiedzieć, że oprócz wielu “zalet” brzunio potrafi zabić!

Tak się stało z moim znajomym, który osiągnął przepiękną wagę sześciuset dwudziestu funtów. Już nie jeździł. “Takie teraz te trucki małe robią!”. Miał zaledwie czterdzieści lat! No i tak to z tymi dużymi brzuchami jest.

Można się pocieszać, można przeklinać, można tłumaczyć, ale tak mi się coś wydaje, że lepiej go jednak nie mieć!

178807836 _____________

O AUTORZE: Marcin Baraniecki jest redaktorem naczelnym Truck ‘N’ Roll Magazine.

Można się z nim skontaktować wysyłając

e-mail na adres: contact@trucknrollmagazine.ca

_______________

  1. Marzena

    Wymyslilismy kiedys taki zart rysunkowy: dwie witryny sklepowe, jedna “Maternity”, a druga “Truckernity”. Nadalby sie jako ilustracja do Marcina artykulu:)

Leave a Reply

*