Lockie – człowiek, który ratował truckerów…

1223775210_642a339c9d_bJest w Kanadzie specjalne miejsce, które truckerom jeży na głowie włos. Nazywa się Wreckhouse i leży w południowo-zachodnim kącie Nowej Fundlandii. Odcinek Trans-Canada Highway pomiędzy Cape Ray i St. Andrew’s, na północ od Port aux Basques. Droga biegnie tam nad oceanem, u stóp Table Mountain, która jest zachodnim krańcem najwyższego pasma górskiego Wyspy – Long Range Mountain. Zimą i wczesną wiosną huraganowe wiatry znad Atlantyku przewalają się przez góry i właśnie w okolicach Table Mountain wpadają w rodzaj leja, który wzmaga ich siłę. Wicher wieje w poprzek Trans-Canada i wywraca trucki jak papierowe zabawki. Tych podmuchów nie sposób przewidzieć. Pojawiają się nieoczekiwanie i dochodzą do 160 km na godzinę. W dawnych latach, gdy szła tędy kolej, nawet ona była narażona na śmiertelne niebezpieczeństwo wyrzucenia z torów. Zdarzało się to nie raz. Kolej już nie jeździ. Ostatni przewóz miał miejsce w 1988 roku, ale w ciągu osiemdziesięciu lat istnienia do „zdmuchnięć” dochodziło całkiem często. Później, gdy wzdłuż torów zbudowano highway, trucki były jeszcze bardziej niż kolej narażone na wywrotki. Zabezpieczano się przed nimi na różne sposoby. Prognozy pogody, obserwacje, ostrzeżenia – wszystko to upadało wobec kaprysów Natury, która nigdy nikomu nie daje się kontrolować.

Kontrolować nie, ale był swego czasu człowiek, który bezbłędnie przewidywał nadchodzące huragany i dzięki swemu unikalnemu zmysłowi uratował setki i tysiące ludzkich istnień i nieprzeliczone dobra materialne.

Nazywał się Lockland „Lockie” MacDougall i był traperem. W rejonie Wreckhouse mieszkał od urodzenia, czyli od 1897 roku, a jego rodzina osiadła tam dużo wcześniej. Zdarzyło się, że właściciel kolei – Reid Company – dowiedział się o jego talencie i zaproponował stałą pracę polegającą na obserwacji pogody i ostrzeganiu nadjeżdżających pociągów, trucków i innych użytkowników dróg. “Lockie” nie mylił się nigdy i gdy któregoś razu jeden z kontrolerów ruchu postanowił zignorować ostrzeżenie, pociąg złożony z 22 wagonów został zdmuchnięty z torów jak dziecinna zabawka.

Od tego czasu „Lockie” stał się legendą i wyrocznią, z którą żadne „sławy” meteorologiczne nie mogły się równać. Pełnił swoją służbę aż do śmierci, czyli do 1965 roku, a potem jego żona Emily kontynuowała pracę męża. Ostatecznie miała dobrego nauczyciela.

Ilu kierowcom i pasażerom kolei „Lockie” uratował życie trudno policzyć, ale myślę, że tysiące Kanadyjczyków winnych jest codzienną modlitwę za „Lockiego”. Myślę jednak, że i tak Sprawiedliwy Bóg otoczył go opieką i dał mu dobrą posadę na niebieskich highwayach.

_____________

O AUTORZE: Marcin Baraniecki jest redaktorem naczelnym Truck ‘N’ Roll Magazine.

Można się z nim skontaktować wysyłając

e-mail na adres: contact@trucknrollmagazine.ca

_______________

2013-02-21-09-39-41-wreckhouse 1jpg

Leave a Reply

*