Najlepsze lekarstwo na chandrę.

5th Ave (1)Każda kobieta, niezależnie od tego gdzie mieszka i co robi, lubi ładnie wyglądać. Nie ma się jednak co oszukiwać – praca w truckingu nie wymaga elegancji, ba!, nie zostawia miejsca na modne ciuchy i atrakcyjny wygląd. Nie spędzamy jednak całego życia za kółkiem, nie każdy dzień mija nam w drodze. Są przecież imprezy, kolacje i wszelkie inne okazje, które pozwalają nam ładnie się ubrać, lepiej poczuć, zabłysnąć w towarzystwie. Gdzie szukać odpowiednich ubrań? Przeczytajcie felieton Ilony Girzewskiej, który pojawił się w tygodniku Wiadomości

Jul 5, 2016 at 2:31 am

Nie cierpię odzieżowych zakupów. Niestety  – nie bez powodu. Bo jak tu się cieszyć zakupami, kiedy te najfajniejsze ciuchy są w większości w rozmiarach, o których mogę tylko pomarzyć? Najchętniej ubierałabym się w dżinsy i szerokie tuniki zakrywające moje zbyt obfite kształty. Wiem, powinnam zastosować jedną z miliona odchudzających diet, które proponowane są w internecie, ale cóż, brak silnej woli bierze przewagę nad rozsądkiem. Nie powiem – próbowałam wielokrotnie, ale nawet jak udało mi się zrzucić zbędne kilogramy, to te szybko wracały do mnie z wielką miłością. Ba, miałam wrażenie, że przyciągały ze sobą koleżanki, jakby wiedziały, że trudno mi będzie się ich pozbyć! Tak więc moja walka z wiatrakami trwa od lat i z zazdrością patrzę na znajome o figurach modelek. Ech, nie ma sprawiedliwości na tym świecie! No, niby powinniśmy lubić siebie takimi, jakimi jesteśmy, ale sercu jednak żal.

Kilka tygodni temu dopadł mnie taki właśnie żałosny nastrój. Jakbym była facetem, pewnie topiłabym smutki w “procentach” albo zaszyłabym się w swojej jaskini. A co robi kobieta, gdy dopadnie ją chandra? Wiadomo – kupuje sobie coś, co polepszy jej humor! Wsiadłam więc do samochodu zastanawiając się, jaki sklep z ciuchami wybrać. W pierwszej kolejności odrzuciłam wszystkie centra handlowe typu Square One, czy inne Sherway Gardens. Nie miałam w zamiarze  poszukiwać wolnego miejsca do parkowania i przemierzać kilometry od sklepu do sklepu.

I wtedy, jak u Pomysłowego Dobromira, zaświeciło mi w głowie światełko! No przecież niedawno otworzył się nowy polski butik 5th Avenue, może więc tam powinnam spróbować pozbyć się mojego psychicznego “doła”!

Kiedy podjechałam do Central Parkway Mall, była 9:30 rano, w duszy ganiłam się za nadgorliwość, bo przecież większość sklepów odzieżowych otwiera się o 10. Nie uśmiechało mi się półgodzinne czekanie w samochodzie. Postanowiłam więc sprawdzić przynajmniej przez wystawową szybę, czy znajdę w 5th Avenue jakieś ciuszkowe lekarstwo na moją chandrę. A tu proszę – niespodzianka!  Sklepik otwarty, jakby czekał aż przekroczę jego próg!

Po kilku minutach rozmowy z właścicielką wiedziałam, że jestem w odpowiednim miejscu. No, i zaczęło się! Pani Jola co rusz przynosiła mi do przebieralni coraz to ciekawsze kreacje, oceniała fachowym okiem, które z nich są odpowiednie, odkładając na bok te, które nie zyskały jej aprobaty. I co najważniejsze – wiedziałam, że jej intencje są szczere, a chęć zadowolenia klientki bierze górę nad chęcią zysku. Nie potrafię zliczyć ile ubrań przymierzyłam. W rezultacie wybrałam 3 pary dżinsów w oryginalnych krojach, kilka jedwabnych bluzek i sukienkę. Uff, przy kasie zrobiło mi się mniej wesoło. Ale przecież chciałam wyleczyć depresję, a wtedy wszystkie chwyty są dozwolone, prawda? Tym bardziej, że w dowód wdzięczności za zakupy w tym uroczym sklepie otrzymałam w prezencie przepiękną biżuterię!

Wiem, że za kwotę wydaną w 5th Avenue, kupiłabym trzy razy tyle ciuchów np. w  Winners, ale odezwał się we mnie lokalny patriotyzm. Większość dostępnych u Pani Joli ubrań pochodzi od polskich producentów. A to tak fajnie popierać swoich i nosić coś, co nie ma na metce napisu: “Made in China”.

I jeszcze jedno – niewielu właścicieli sklepów, z wdzięczności za zakupy u nich oferuje to, co nasz polski butik. Wystarczy odwiedzić jego stronę na Facebook (Fashion with Passion), by wziąć udział w różnych konkursach wymyślanych przez niestrudzoną Jolę. Strona informuje też o wszystkich nowościach, które pojawiają się w sklepie – ale trzeba się spieszyć, bo seria ubrań jest limitowana. Na pocieszenie dodam, że co kilka dni pojawiają się nowości, od których może rozboleć głowa. Polecam też prowadzony przez Kaję Cyganik modowy blog sklepu:http://5thavenuefashionwithpassion.blogspot.ca/

Sprawdziłam wczoraj facebookową stronę – butik rozszerzył swój asortyment o ciekawe wzory torebek, pojawiły się też kolejne “cudności” z jedwabiu. Co prawda, chandra mi już minęła, ale nie mogę się oprzeć, by po raz kolejny nie odwiedzić Joli. Bo ona przyciąga jak magnes – swoją pasją, życzliwością i pozytywną energią, której tak wielu ludziom w dzisiejszych czasach brakuje!

Adres 5th Avenue:

Central Parkway Mall

377 Burnhamthorpe Rd. E. Unit 30 (tuż obok biura paszportowego)

Mississauga,

Telefon: (289) 644-5451

5th Ave (7) 5th Ave (6) 5th Ave (1a)

Leave a Reply

*