Niech żyje król ! /odcinek 6/

Ta ogromna determinacja we wprowadzeniu na rynek nowego, dalekosiężnego trucka jest zdumiewająca. Wygląda na to, że Mack Trucks – najstarsza amerykańska firma produkująca trucki – chce za wszelką cenę wrócić do dni sławy drugiej połowy lat 70-tych. Powstaje pytanie czy ma szanse, czy to się uda i czy to w ogóle jest dziś możliwe.

Z całą pewnością Anthem jest dobrym produktem i gdybym stał dziś przed decyzją kupna trucka na highway to nie wahałbym się ani minutki, ale w obiektywnej ocenie moja deklaracja niewiele znaczy. Chodzi o to, że akurat ja jestem wieloletnim entuzjastą Macka a w przypadku pracy na długie dystanse to nie jest dziś zbyt popularne. Po prostu takich entuzjastów Macka jest niewielu.

Wiem to na pewno z niezliczonych rozmów z kolegami po fachu, z obserwacji ruchu na drogach i ze statystyk, które w przypadku Macka są nieubłagane.

W sprzedaży trucków klasy 8 – czyli w dużej mierze tych, które przeznaczone są na długie dystanse – nieodmiennie przoduje Freightliner z ilością 3.635 sprzedanymi wozami w pierwszym półroczu tego roku. I ta wartość dotyczy tylko rynku kanadyjskiego. W USA wynosi ona 31.887 trucków. W tym samym okresie sprzedano retrospektywnie tylko 866 i 7.834 Macków!

Przewaga Freightlinera nad innymi producentami jest ogromna. W Kanadzie na drugim miejscu plasuje się International z 1.771 wozami sprzedanymi od stycznia do czerwca 2017r. W Stanach International stracił swoje drugie miejsce na rzecz Peterbilta, który sprzedał 13.390 trucków.

Trzeba przy tym pamiętać, że klasa 8 obejmuje także trucki pracujące na budowach, polach naftowych itd. – jednym słowem wszystkie te, które określa się jako “vocational”,  a w których Mack ma spory udział. Wynika z tego, że sprzedanych highwayowych Macków jest jeszcze mniej.

Czy taką różnicę da się zniwelować jednym modelem? Na pewno nie, ale akurat producent zdaje sobie z tego sprawę.

Chodzi po prostu o znaczące podniesienie udziału Macków na highwayu – powiedzmy do poziomu 15% ogólnej ilości sprzedanych jednostek. Jeśli przyjmiemy, że prognozy sprzedaży na ten rok utrzymają się i sprzedaż wyniesie na poziomie około 200. 000 wozów to 15% stanowiło by 30 tysięcy a w takim przypadku można by było mówić o prawdziwym sukcesie!

W rozmowach z dyrektorami i konstruktorami w fabryce Macka w Lehigh Valley czuje się wiarę w ten sukces. Podzielają ją robotnicy na linii produkcyjnej, menadżerowie i sprzedawcy.

Podzielają  ją też ci, którzy po oficjalnej prezentacji Anthem w Allentown mieli okazję spróbować go na 12,5 godzinnej trasie do Greensboro, N.C. a potem na 300 milowym odcinku do Nextran Truck Centers, Ga. To była jazda w konwoju różnych modeli Macka i bez żadnych wątpliwości przyczyniła się do przypomnienia szerokiej publiczności o Macku!

Tak – mówię o przypomnieniu – bo na dalekich trasach – i to muszę z żalem powiedzieć – Mack w dzisiejszych czasach  jest rzadkością.

Jeszcze raz muszę powtórzyć to zasadnicze pytanie  -dlaczego?

Jak to się stało, że po czasach, w których Macka utożsamiano z highwayem pozostało jedynie wspomnienie i nostalgiczne filmy w rodzaju Konwoju, w którym czarny RS-712LST rocznik 1977 prezentował się jak prawdziwa gwiazda?!?

A przecież Mack cały czas walczył i na przestrzeni lat 80-tych i 90-tych “nie zasypiał gruszek w popiele”!

Był przecież zaprezentowany w 1977 roku wielki Super-Liner – nawiasem mówiąc mój pierwszy truck w Kanadzie – był potem mniej popularny caboover MH Ultra-Liner, następnie seria CH i wreszcie mocarny Titan, który ostatecznie przeniósł się na drugą półkulę – do Australii.

Jednym słowem Mack Trucks nie obudził się z jakiegoś letargu, ale cały czas działał. Jak się jednak okazuje – chyba nie wystarczająco.

Spróbuję na to odpowiedzieć w następnym odcinku.    

Leave a Reply

*